"Zmiana jako oznaka rozwoju" - przywitanie na Blogu :)

"Zmiana jako oznaka rozwoju"


Cześć. Nazywam się Bart (byc_obecnym) i chciałbym się z Wami dzielić moimi przemyśleniami na różne tematy. 

Na początku chciałbym napisać, że to moje osobiste, subiektywne spojrzenie na rzeczywistość. W związku z tym możemy się od siebie różnić. Ja sam spoglądam na różne tematy w różny sposób. Dlatego jednego roku sądzę tak, a innego inaczej. Dlaczego?  Dlatego że żyję, czuję, odbieram bodźce, uczę się, bywam w różnym otoczeniu społeczno-politycznym, miewam różne nastroje i emocje, w życiu przydarzają się różne rzeczy i dlatego czasami zmienia się optyka. 

Jeśli poszerzasz swoje horyzonty myślowe i pracujesz nad sobą, poznajesz siebie i otoczenie, jedne poglądy przychodzą inne odchodzą. I to jest naturalne. 

Kiedyś sądziłem, że można ufać tylko osobom zachowującym stałe poglądy. 

Myliłem się. Zmiana jest naturalną konsekwencją rozwoju... I jeśli idziesz na siłownię, na jogę, na streching, na Tae Kwon-Do, na kurs florystyki lub nauki gry w szachy, jak chciałbyś się czegoś nauczyć lub zrobić postępy nie umożliwiając sobie dokonania zmian w swoim umyśle lub ciele? Rozwój polega na zmianie... 

Cóż. Boimy się zmian. Ja sam się ich boję. Nie jestem terminatorem, ani nie jestem wolny od wad. Nie zjadłem wszystkich rozumów. W książce Susan Jeffers "Nie bój się bać" znajdziemy wiele cennych prawd, uwag, rad i ćwiczeń. Prawda numer pięć powiada: 

"PRZEDZIERANIE SIĘ PRZEZ BARIERĘ STRACHU JEST MNIEJ PRZERAŻAJĄCE NIŻ ŻYCIE W CIĄGŁYM LĘKU, PŁYNĄCYM Z POCZUCIA BEZRADNOŚCI." 

Przyznam się, że nie raz bałem się czegoś dopóki tego nie zrobiłem. I to cała filozofia. Oczywiście, za lękiem przed zmianą stoi wiele czynników, między innymi strach przed odrzuceniem. Dlatego czasami ciężko nam powiedzieć co myślimy, jakie mamy poglądy na dany temat, ciężko wyrazić co czujemy. Moja rada jest następująca: nie walczę o aprobatę. Daję sobie prawo do bycia takim jakim jestem. Mam swój bagaż życiowych doświadczeń i ukształtowanych przez to poglądów. Jeśli komuś się one nie podobają: życzę mu szerokiej drogi i dużo szczęścia. Nie usiłujmy być kimś, kim nie jesteśmy tylko po to, aby komuś się przypodobać. 

Maski, twarze lub role. 

Tutaj dochodzimy do momentu kulminacyjnego. Nauczono nas żyć w kłamstwie na temat nas samych. W zasadzie szerzej: w kłamstwie na temat wszystkiego, ale o tym po trochu. Permanentnie mamy udawać osoby którymi nie jesteśmy. 
Dlaczego zabrania nam się być sobą? 
Dlaczego nie mogę szczerze i w zgodzie z prawdą powiedzieć co myślę do kogokolwiek? 
Dlaczego nie wypada mi podważyć decyzji przełożonego? 
Dlaczego nie mogę żyć według własnych zasad, innych od tych obowiązujących w mojej rodzinie, religii czy w moim otoczeniu społecznym? 
Dlaczego ludzie mówią, że cenią sobie szczerych ludzi, a po powiedzeniu czegoś szczerze najczęściej tracimy te znajomości? 
Dlaczego boję się wyrazić moje własne poglądy? 

Zacznijmy od początku. Przede wszystkim, kazano nam szukać swojej wartości wszędzie tam gdzie nie możemy jej znaleźć. W rzeczach materialnych, w pozycji społeczno-zawodowej lub w innych ludziach. Jeśli postrzegasz swoją wartość przez pryzmat tych rzeczy - nie będziesz  sobą, bo zawsze istnieje ryzyko straty. (a nauczono nas, że trzeba jedynie zyskiwać, zarabiać i gromadzić, nie wolno nam nic tracić, bo jeśli tracimy cokolwiek - tracimy siebie) Ta bezsensowna gra toczy się wyłącznie dla "podporządkowanych". 
Wyjdź z tej gry. Nie musisz w niej uczestniczyć. Na chleb trzeba mieć, ale nie musisz już więcej grać, ani nikogo udawać. Możesz zostać w swoim otoczeniu, wykonywać dotychczasową pracę, ale spójrz na to z innej perspektywy, z boku. 

Oceniamy wartość drugiej osoby nie po tym jaka jest, tylko co posiada, lub jaką pełni funkcję. Jaki ma wielki piękny dom i jakie luksusowe auto. Jak modnie i schludnie jest ubrana. Ile ma znajomych na facebooku i ile followersów na instagramie. 
Stan posiadania lub nieposiadania nie świadczy o wartości człowieka.  

Do jakiego strasznego momentu w życiu tej planety dobrnęliśmy? 
Wartość materialna martwego tuńczyka jest większa niż żywego. 
Wartość materialna martwego drzewa jest większa niż żyjącego.
Wartość wybrukowanej lub wyasfaltowanej przestrzeni jest większa niż pięknej dzikiej łąki. 
Ciekawe kiedy wartość martwego człowieka przewyższy jego wartość za życia. 

Tak chcesz żyć? Bo ja nie. 

ps. a miałem napisać co myślę o współczesnej ekonomii naszego państwa. O życiu za minimalną krajową. O ilości tak żyjących osób i możliwości ich perspektyw. Ale to może następnym razem :)  






Komentarze

  1. Bart, dziękuję Ci za ten wpis. Trochę się wahałem czy go przeczytać - uważam że było warto! 😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Buławnik mieczolistny - rzadki storczyk

Ludzie których nie lubimy

Jak być szczęśliwym singlem?